| DOPEARTS.REPUBLIKA.PL dopeblog 01.11.2003 - 30.11.2003 |
archiwum dzis contact |
30 11 2003 listopad sie skonczy, pozniej grudzien, miesiac zazwyczaj plodny w imprezy i pierdolenie 3po3, narzekania, nadzieji, planow i postanowien .. czy ja mam jakies postanowienia noworoczne? ...hmm przezyc nastepny rok? .. a moze zabic sie w nastepnym roku? .. co za roznica? i tak bedzie kolejnym rokiem ktory minie i rozplynie sie w czasie jak te lzy na deszczu .. bez sladu, bez konsekwencji bo na koncu nikt nas nie osadzi ... swiatla juz w nas nie ma, no i dobrze, ze zgaslo, nie rzucamy sie juz w oczy - to jest miejska partyzantka ... niesmiertelna generacja nic bo tacy wlasnie musimy nie|byc, znam ludzi przy ktorych najwieksze beztalencia, komercyjne czarnuchy, caly syf z internetu, kazdy gowniaz z aparatem to artysci nieziemskiego formatu, to nieprawda ze glupi ludzie maja male mozgi - maja ogromne a im glopszy tym ma wiekszy mozg napchany niczym do fizycznej granicy wytrzymalosci czaszki tyle, ze od glupoty zadko peka czaszka ktora jest nia napchana - pekaja tylko te ktore stana jej na drodze. to wlasnie ta wielka zagadka wszechswiata, najwiekszy paradox, kompletna paranoya - "nic" ... dope 12:51 29 11 2003 kolejny weekend zapruszony mj, traktorami 4x4, martini, chai vanilia z miodem, telefonami i kompletnym leniem, jeszcze trzy tygodnie i swieta, bedzie dobrze, jest dobrze, andrzejki nonie ... .. dope 22:16 23 11 2003 tak samo - pary sie kloca - ja tego slucham i nie wiem czy ich pobic czy od razu sastrzelic .. nie zostawia sie bo .. wlasciwie nie wiem dlaczego???????????????????? zgrzytaja drzwi, otwiera sie koszmar, zjada minuy, zjada zycie, reszte wrazliwosci .. po co mi ona??? zryj az sie pozygasz ................ jedyny bol jaki czuje to brak alkoholu ... sklepy nie pracuja wedle gostow i checi ... .. . jak w nijednej piosence o zyciu, milosci czy co tam chcecie.. we will make it through somehow......... dope 20:57 19 11 2003 wydaje mi sie, ze kiedy sie budze zaczyna sie sen, kiedy snie wydaje mi sie to wszystko prawda, czasami w snie mam dejavu, probowalem juz wiele, nie ma tu odtrutki, nie ma resetu, nie moze sie skonczyc dopoki nie wyciagniemy wtyczki, mozemy miec nadzieje, ze ktos nas odlaczy, mozemy sie modlic, mozemy grysc ziemie i skomlec jak zarzynany pies, lepiej wstac wyciagnac bron i sie bronic ... . wyladowac w tv, gazetach, na ustach, w sercach, zostawic ryse jak spadajaca gwiazda na niebie, na sekunde, dwie - zalezy jak jak delikatnie ich drasniesz, zalezy jak gleboko chcesz trafic .. do samego jadra! niemozliwe .. zarosniete glupota, obrzydliwa terazniejszoscia, misja skonczona? chora niemozliwosc przeskoczenia ciagnie sie jak nieodcieta pepowina mazac za soba krwisty slad od pierwszego krzyku po skonczonosc. .. poplatane pomysly, skrecona rzeczywistosc, czystosc i pogarda do niej bo nie ma chaosu tylko wolno obsuwajaca sie rownia pochyla po ktorej zjezdzam prosto w kaluze szczyn nienazwanych jeszcze bogow .. . to przyszlosc do ktorej nie mam zaufania. .. codziennie budze sie inny ... obolaly, zmieniony, nie Ja .. taki szalony bez troski o siebie i o to wszystko bo to juz nie ma znaczenia .. znika jak wieszcholek plomienia . stygnie i ginie w nicosci .. dope 20:33 06 11 2003 ustawa o ochronie jezyka to glupota .. widac to tutaj .. jak mozna wogole nie znac angielskiego? ja uczylem sie glownie z tv .. zaczelo sie od fakju i fakow ale teraz moge sie jakos porozumiec, zrozumiem jesli mi sie wytlumaczy nie szpanujac slangiem tylko uzywajac zwyklej angielszczyzny wlasciwie wszystko .. a wiekszosc tutaj wychowana w duchu patriotycznym niczego nie kuma .. moglem sie uczyc wloskiego zanim wyjechalem ale wiedzialem, ze jak zaczne sie uczyc to ngdzie nie wyjade .. znam swoje szczescie i napewno tak by bylo ... :) ... wloski nie jest trudny i z kazdym dniem kumam wiecej - moj szef tlumaczy mi wszystko co mowi z angielkiego na wloski takze mam combo hehe ... mysle, ze gdymym sie skupil za rok gadalbym z kazdym i o wszystkim ale mi sie niechce ... a ja pierdole jak mi sie nie chce .. .. . druga sprawa jest zarabianie w euro .. kiedy sie dostaje tyle ile sie dostaje a dostaje sie mniej wiecej tyle co w polsce zlotych to .. glupie to jakies jest .. i dziwne ... roznice widac dopiero w sklepie 1,1 za heinekena, 5 za pizze, 7000 za subaru, 500 za suzuki dr 650 . . . totalny rozpizdziel .. . nie - nie przeliczam niczego jak to robia niektorzy tylko tak sobie mysle ... bo jestem .. przypomina mi sie jak koledzy narzekaja "kurwa dostalem 820" . ja pierdole! ja tesz. .. praca jak praca ani lekka ani przyjemna aczkolwiek i tak wole sie wygrzewac na sloncu niz zapierdalac jak co niektorzy po budowach w niemczech - to jest dopiero hardkor .. tak mowili ... zreszta ja tez ledwo pelzam ... akurat taki okres bo to co sie tu dzieje tez mozna okreslic mianem hardkoru .. bloto, pole i wyrywanie dwwumetrowych drzew nie naleza do rzeczy ani altwych ani przyjemnych choc bywaja dni lepsze .. . jakos sie uklada tak, ze jedno rekompensuje drugie .. ogolnie przejebane ale wyjscia nie mam ... zauwazylem tez pewna prawidlowosc we wszechswiecie - najciezsza prace zawsze najlatwiej wytlumaczyc .. coz garb rosnie proporcjonalnie do sakwy i trzeba miec nadzieje, ze po tym wszystkim bedzie mnie stac na wyciecie tego garba .... pozatym mam to co chcialem i to mi sie podoba - zdalem sobie sprawe, ze uwielbiam ciezka prace bo tylko kiedy jest naprawde ciezka moge zapomniec o wszystkiej ideologi z tym gownianym swiatem zwiazanej.. caly haczyk tkwi w tym, ze nie traktuje tego jako prace, nawet pieniadze mnie w tym momencie nie interesuja - tam, wtedy nie jestem pracownikiem, jestem wojownikiem a to moj trening, im ciezszy tym satysfakcja wieksza, wiem ze to dla 99,9% jest kompletnie niezrozumiale ale to naprawde cudowne kiedy codziennie przekraczasz granice, granice ktora stanowi wylacznie wytrzymalosc i sila, kiedys ta granice przekraczali jedynie wojownicy, dzis poznaje ja ja, jest cudownie, najwiekszym paradoksem jest to, ze tylko ciezko pracujac moge zapomniec o pracy ... kiedys chyba nikt nie bylby w stanie mi tego wytlumaczyc, dzis chyba nikt mnie nie zrozumie ale gowno mnie to obchodzi .. dosc mialem bezsensownego siedzenia przed komputerem przez cale dnie, miesiace, lata ... kurwa wreszcie czuje, ze zyje, czuje ze jestem, czuje to poprzez bol w kazdej kosci kazdego poranka, czuje to kiedy wieczorem klade sie spac, czuje w kazdej zyle ktora papuje we mnie zycie, czuje, ze zyje .... moze wlasnie to jest problem jaki mialem w pl - ta bezustanna sennosc, znudzenie, lenistwo ... cos w tym jest. co do mnie samego wkoncu mam mozliwosc poprawienia swojej kondycji psyhofizycznej a o to glownie mi chodzilo ... tia - ja rower, odtwaszacz mp3, aparat i gory - czego mozna chciec wiecej? -> sily, zeby jezdzic i wlasnie o to staram sie walczyc .... pozatym czasami przypomina mi sie manson "the nobodies" - idealna piosenka do ciezkiej pracy .... tylko, ze ja nie specjalnie lubie wogle pracowac ... pogoda : pogoda jest tak popiepszona, ze trzeba rano wyjsc w pieciu bluzach zeby nie zmarznac a w poludnie spie w samej koszulce i jest mi goraco ... doly : w zasadzie oprocz tej glupiej tesknoty sam nie wiem do czego nie jestem w stanie sie zdolowac ... a naprawde sie staram . . . . taki juz jestem popiepszony .. jesienna depresja? tu nie ma jesieni ... ciekawe jak bedzie w zimie ? ciekawe tez czy zawsze po powrocie tutaj przez pierwsze dwa tygodnie bede sie zastanawial po co ja to wlasciwie robie .. pozniej to mija .. wiem napewno .. . oszczedzanie : staram sie unikac knajp w ktorych za heinekena trzeba zaplacic 4,5 a czasem wiecej ... zwiedzanie : nie zwiedzam .. chcialem pozwiedzac, mowie : "chce undergroundu!!!" i pokazano mi setki lodek ... male lodki, duze lodki, rybackie, pirackie, policyjne, luxusowe tak, ze az sie zygac chce .. wszystkie cuchnace rybami i kolyszace sie jednakowo na 10 cm fali ... bez sensu - mowie : zabierzcie mnie tam gdzie normalnie byscie nie pojechali .... nastala dluga cisza az do opadniecia powiek, innym razem mowie: "a moze jakies stare klimaty" - zabrano mnie do jakiejs super odpicowanej chrzescijanskiej szopy, kurwa gdzie ruiny, ciemne zamczyska, gotyk, ja chce poczuc zastepy mrowek na plecach, chce ciemnosci, nicosci, zimnych dreszczy .. ... . . cyfrowka - narazie jeszcze sobie polezy na jednej z zakurzonych polek jakiegos molocha, musi jeszcze dojrzec, musi sie domaterializowac, moze styczen a moze luty, ktos mi powykrecal rece i nie moge dosiagnac do przycisku "dadaj do koszyka" ....... komputery i internet : musze sie jakos zakrecic zeby miec dostep w mojej firmie do netu a kompa mam swojego .... danych raczej nie moge tu z nikad zadnych wytargac wiec siedze na importowanym stuffie ale kiedys sie skonczy ... mieszkanie : nie jest to luxus .. nora jak sam skorwysyn ale nie taka w standardach polskich a w standardach wloskich czyli wszedzie nowe kafelki, kibel na bialo i jak! pospszatamy idzie zapomniec tego jak to wyglada z zewnatrz ... a nore dziele z albanczykiem - totalnym sierota i leniem, jeste jeszcze bardziej lewy od wszystkich lewusow ktorych znam w polsce, w poniedzialki nie chodzi do pracy, nie ma zadnych ambicji, niczym sie nie interesuje, calymi dniami oglada bajki a noca pornusy, ma 21 lat i koledzy albanczycy mowia na niego segajolo co w wolnym tlumaczeniu znaczy walikonik oraz polakiem o oczach seryjnego mordercy, wrazliwosci ceglanego muru, swiecie tak prostym, ze az mi go niekiedy zal i darze niesamowitego skapstwa, jest jedyna osoba jaka znam ktora parkuje tak, zeby szybciej wyjechac do pracy, pozatym slucha miedzy innymi wodeckiego ... bosze daj mi sile zebym ich nie pozabijal do czasu kiedy bedzie juz normalnie .. .. . . czyli jakis minimalnie rok .. hmmm w sumie to gdyby nie komputer przy ktorym spedzam 99% [reszte spedzam na jedzeniu i przemieszczaniu sie od komputera do kibla] czasu pewnie i bym ich pozabijal .. macie przyklad - jak komputer ratuje zycie nie majac swiadomosci i nie zdajac sobie nawet z tego sprawy hehe dope 20:53 01 11 2003 pierwszy raz od niepamietnych czasow nie bylem w swieto zmarlych na cmentarzu .. nie musze chyba rozpisywac sie o tym jak bardzo lubie to robic ... dope 22:11 |
| DOPEARTS.REPUBLIKA.PL |